Tradycje || Zwyczaje świąteczne na świętokrzyskiej wsi

Czarno-biała rycina przedstawiająca dwóch mężczyzn podczas łamania się opłatkiem. Mężczyźni stoją w w izbie chłopskiej chaty, za nimi jest stół nakryty białym obrusem, za którym stoi kobieta, snop zboża pod ścianą na której wisi obraz MB Częstochowskiej, po drugiej stronie izby piec . W rogu ryciny postać stojącej dziewczynki patrzącej na łamanie się opłatkiem

Rycina „Wigilia w chacie chłopskiej” autor nieznany (wg „Kłosy: czasopismo ilustrowane, tygodniowe, poświęcone literaturze, nauce i sztuce”, T.25, Nr 651, 1877, domena publiczna)

Święta Bożego Narodzenia są wyczekiwane ale wiążą się także z świątecznymi przygotowaniami. Być może przytłoczeni ilością zadań zastanawiamy się, czy świętowanie zawsze tak wyglądało? Przenieśmy się więc do świętokrzyskiej wsi sprzed 100 lat i sprawdźmy, jak przygotowywano się i obchodzono Święta Bożego Narodzenia.

W XIX wieku Wigilia odbywała się zazwyczaj u najstarszego członka rodziny, w wybielonej izbie, którą strojono na wzór stajenki – na stole siano i biały obrus, w rogach izby snopy zbóż. U powały wieszano podłaźniczkę – część choinki. W Wigilię obowiązywał ścisły post, a wieczerza, składająca się z nieparzystej liczby potraw, była jedynym posiłkiem tego dnia. Wolne miejsce przy stole pozostawiano, jeśli w rodzinie zmarł ktoś bliski. Najważniejszym momentem Wigilii było łamanie się opłatkiem i składanie życzeń, którym przypisywano szczególną moc. Potem był czas na zabawy i wróżby – głównie matrymonialne i dotyczące pomyślności zbiorów.

Zwyczaj ubierania choinki czy dawania podarków na wsi pojawił się dopiero w końcu XIX wieku. Więcej uwagi zaczęto wówczas poświęcać dekorowaniu domostw np. pająkami z bibuły, oraz uroczystej wieczerzy, którą rozpoczynano od czytania Pisma Świętego. O północy wypatrywano cudów zapowiadających narodzenie Chrystusa – mówiących zwierząt czy wody zamieniającej się w wino. Wierzono, że w Wigilię granica między światem duchowym i materialnym jest cienka, co wykorzystywano, by zapewnić sobie dobrą wróżbę. Istniało wiele wigilijnych przesądów – nie wolno było chodzić na bosaka (to groziło wrzodami), bić dzieci czy pić wódki. Choć tego dnia zachowywano spokój i ciszę – nie kłócono się, nie pożyczano niczego w przekonaniu, że jaka Wigilia, taki cały rok, to istniał zwyczaj „despektów” – czyli żartów, które czynili sobie nawzajem sąsiedzi, aby zapewnić powodzenie, oraz zwyczaj „straszenia drzew” – którym gospodarz groził ścięciem, jeśli nie będą rodzić owoców. Kulminacją świętowania była msza o północy – Pasterka, na którą szli wszyscy domownicy. Kolejne dni Świąt spędzano w rodzinnym gronie, zakazane były odwiedziny – chyba, że w celu pogodzenia się.

Święta Bożego Narodzenia są jednymi z najbardziej radosnych i wyczekiwanych w ciągu roku. Choć pewne zwyczaje – jak wróżenie czy przesądy uległy zmianie, nadal obchodzimy je w bardzo tradycyjny sposób.

Opracowanie: Magdalena Głąb

To top