Wyprodukowano go w różnych wersjach w liczbie ponad 7 milionów egzemplarzy – do I wojny światowej nie wytworzono innego oręża w tak dużej ilości. Wydatnie, jako broń podstawowa, przyczynił się do zwycięstw Napoleona Bonaparte. Służył oddziałom polskim w powstaniu listopadowym i styczniowym. Można go było spotkać na frontach amerykańskiej wojny o niepodległość oraz secesyjnej. Trudno wskazać, kiedy ostatni raz użyto go w boju, ale bez ryzyka przesady stwierdzić można, że większość wieku XIX należała do niego. Oto kolejny, niezwykły i legendarny egzemplarz broni z kolekcji naszego Muzeum – francuski karabin podstawowy wz. 1777/AN IX.
Prezentowany egzemplarz jest udoskonaloną wersją muszkietu model 1777. Modyfikacje w postaci zmiany konstrukcji zamka, bagnetu i kolby zlecił sam Napoleon. Został wprowadzony na uzbrojenie w 1800 roku, dlatego też nazwano go AN IX, co oznacza 9 rok Rewolucji. Szybko stał się powszechnie naśladowanym standardem konstrukcyjnym, zajmując w historii pozycję równorzędną z wielkimi karabinowymi „systemami”, takimi jak Remington Rolling Block, Mauser 98 czy AK Kałasznikowa. Miały go na wyposażeniu wszystkie armie sojusznicze Cesarza Francuzów, a jego kopie – armie przeciwne.
Egzemplarz z naszego Muzeum jest odmianą kawaleryjską, skróconą do 145 cm długości całkowitej. Pierwotny zamek skałkowy najprawdopodobniej pod koniec lat 30. XIX wieku zastąpiony został kapiszonowym. Kolba i łoże wykonane są z drewna orzechowego. Kabłąk spustowy, lewa płyta zamka oraz łoże osłony kominka są mosiężne, reszta części wykonana jest ze stali. Kaliber niegwintowanej lufy wynosi 18,1 mm. Na blaszce, na prawo od kurka, wyryta jest nazwa producenta „Manuf. Imp. de Charleville” (Cesarska Fabryka w Charleville). W kilku miejscach widoczne są nabijane cechy kontrolne, co świadczy o długim okresie użytkowania karabinu.
Niestety, nie jest znana historia naszego egzemplarza, jednak z dużą dozą pewności stwierdzić można, że wykonano go dla którejś z formacji konnych Księstwa Warszawskiego. Potem był częścią uzbrojenia armii Królestwa Polskiego i wykorzystano go zapewne w powstaniu listopadowym. Nie zniknął z magazynów wojskowych i po nim, skoro wymieniono zamek na kapiszonowy. Jedno jest pewne – „ostrowiecki” AN IX widział niejedno pole bitwy i, nim trafił do kolekcji, przebył długi szlak bojowy.
Opr.: Ł. Wójcik




