Spotkanie Jerzego Rakoczego i Karola Gustawa pod Ćmielowem w kwietniu 1657 roku na rysunku E. Dahlberga (wg S. von Pufendorf „De rebus a Carolo Gustavo Sueciae Rege gestis”, Norymberga 1696; źródło: polona.pl, domena publiczna)
Kwiecień 1657 roku nie był łaskawy dla mieszkańców Ostrowca i okolic. Już drugi rok trwała niszczycielska wojna ze Szwecją znana jako „potop”, a tymczasem do najeźdźców dołączył nowy sojusznik – książę siedmiogrodzki Jerzy II Rakoczy. Jego armia z końcem stycznia wtargnęła w granice Rzeczpospolitej, by wkrótce połączyć się z posiłkami kozackimi. Oddziały agresorów ruszyły w głąb kraju, zostawiając swój krwawy ślad również nad Kamienną.
Ofiarą armii Rakoczego padł zamek w Ćmielowie, po zajęciu którego dokonano rzezi zgromadzonej tam okolicznej szlachty. Według legendy fortecę zajęto podstępem – najeźdźcy mieli udawać orszak weselny, przed którym otworzono bramy. Co ciekawe, w trakcie prowadzonych ostatnio badań archeologicznych w zamkowej fosie odkryto ludzkie szczątki. Ślady obrażeń na kościach oraz sam kontekst odkrycia mogą świadczyć o tym, że są to właśnie ofiary mordu z kwietnia 1657 roku. Rakoczy obrał zamek w Ćmielowie jako swoją czasową siedzibę, a wkrótce dołączył do niego Karol Gustaw na czele armii. Do spotkania sojuszników doszło na nadrzecznych błoniach pod miastem, co uwiecznił na ilustracji szwedzki oficer i rysownik, Eric Dahlberg. Kronikarz zaś zanotował, że „Jego Królewska Mość przyjął piękne powitanie w przytomności obu armii, jakie po dwóch stronach drogi uformowały się w szyku bojowym. Następnie został wiedziony do głównej kwatery z wielkim weselem, okrzykami radości, przy huku dział i muzyki wszelkich cudzoziemskich instrumentów”. Po wydanej na jego cześć uczcie, szwedzki król udał się następnie do Zawichostu.
Tymczasem oddziały węgiersko-kozackie rozlały się po okolicy niemiłosiernie ją pustosząc i dokonując mordów. Spalono kościół w Ostrowcu, zapewne splądrowano też samo miasto. Ten sam los spotkał Kunów i tamtejsze świątynie. Sprofanowany i zniszczony został też kościół w Szewnie, prawdopodobnie złupiono również dwór i folwark w Częstocicach. Najeźdźcy wkrótce opuścili okolicę, a ostatecznie wyprawa na Polskę zakończyła się dla nich katastrofą. Zostali rozbici pod Czarnym Ostrowem, a na Siedmiogród spadł niszczycielski odwetowy najazd Jerzego Lubomirskiego.
Być może pamiątką po „potopie” jest kopiec w Woli Grójeckiej zwany „Szwedzką Mogiłą”. Według tradycji leżą tam Szwedzi z rozbitego oddziału, który miał ustalać szczegóły spotkania sojuszników pod Ćmielowem.
Opracowanie: Kamil Kaptur


