Dawny Ostrowiec || Pozostałości ogrodu Wielopolskich

Fotografia przestawiająca parterowy budynek z lat 60. z czterema oknami - świetlicę ROD Hutnik, do której prowadzi długi podjazd z cementowych płyt

Wjazd na teren ROD „Hutnik” pokrywający się z dawnym wejściem do ogrodów Wielopolskich, stan obecny (fot. M. Głąb)

Tekst opublikowany został po raz pierwszy w maju 2025 roku. Omawiany w nim budynek kotłowni na przełomie 2025/2026 roku został wyburzony.

Pałac Wielopolskich w Częstocicach oraz park, który go otacza, to nie jedyne elementy pozostałe po dawnym założeniu pałacowo-parkowym. W bliskim sąsiedztwie znajdowały się liczne zabudowania gospodarcze, w tym istniejący do dziś spichlerz, ruiny stajni, ale także ogrody i warzywniki rozciągające się na południe od pałacu, zapewniające mieszkańcom dostęp do świeżych warzyw i owoców.

Terenem dawnych ogrodów, obejmującym około 4 hektary gruntu I klasy, od ponad 72 lat zarządza ROD „Hutnik” – lecz mimo upływu czasu bez problemu znajdziemy na nim ślady po wcześniejszych właścicielach. Punktem odniesienia będzie plan majątku Częstocice z 1931 roku oraz wspomnienia Antoniego hr. Wielopolskiego zawarte w książce „Nie tylko moje życie”.

Tuż przy ulicy Szewieńskiej stoi budynek, dziś znajdujący się w rękach prywatnych, a kiedyś będący domem ogrodnika. Pracujący w majątku ogrodnicy pełnili odpowiedzialną rolę, dbając o uprawy i zarządzając liczną gromadą „dziewczyn ogrodowych” i „ogrodniczków”, wykonujących zlecone im prace. W ogrodach Wielopolskich uprawiano wiele popularnych warzyw i owoców, lecz także szparagi, karczochy, rukiew wodną, ananasy i figi, hodowano kwiaty do pałacu i kościoła w Szewnie, przechowywano palmy i inne wymagające rośliny, które latem zdobiły pałacowe tarasy. Do tego celu służyły oranżeria i szklarnia, której ceglane pozostałości przylegają dziś do świetlicy działkowej. Mimo zniszczeń, nadal czytelne są resztki kotłowni ogrzewającej budynek, ceglana ściana i ślady po podporach dźwigających spadzisty dach. Do ogrodu szło się, jak pisał Antoni Wielopolski, „(…) od strony grabowej alei w parku, koło gumna, wąską i wysoką furtką (…)”. Grabowa aleja nadal rośnie, podobnie jak liczne orzechy włoskie, o których również wspominał Wielopolski. Żyzna ziemia sprawiała, że w sadzie, rozciągającym się w południowej części ogrodu, z sukcesem uprawiano morele, czereśnie, jabłonie i wiśnie. Do upraw wykorzystywano także stojący do dziś mur wokół cukrowni, który – oddając ciepło – przyśpieszał dojrzewanie prowadzonych po nim drzew.

Zadbany ogród przynosił obfite i smaczne plony, posyłane m.in. do warszawskiej rezydencji Wielopolskich. Wraz z powolnym upadkiem majątku, pogarszał się stan ogrodu, który nigdy nie wrócił do świetności po katastrofalnej zimie stulecia w 1928/1929 roku.

Opracowanie: Magdalena Głąb

To top