W kowalskiej kuźni (mal. Ł. Płachow 1845; źródło: wikipedia, domena publiczna)
„Wszem wobec y każdemu zosobna komu wiedzieć o tym będzie należało wiadomo czyniemy…” – takimi słowami rozpoczyna się przywilej księżnej Konstancji z Denhoffów Sanguszkowej, właścicielki dóbr ostrowieckich, spisany 13 lipca 1762 roku dla cechu kowalskiego w mieście Ostrowcu. O sporządzenie takiego dokumentu zabiegali dwaj miejscowi cechmistrze, Jan Artychowicz i Jan Grzybowski. Konstancja rozszerzyła nadane prawa także na przedstawicieli innych fachów, którzy nie zdołaliby się zorganizować w odrębnym cechu, m.in. złotników, zegarmistrzów, kotlarzy, ludwisarzy, bednarzy, stolarzy i „wszelkich rzemieślników od drzewa”.



Powstające od średniowiecza cechy skupiały w jednej organizacji mistrzów jednego lub kilku podobnych zawodów. Miały chronić ich interesy i dbać o wysoką jakość wyrobów, które musiały wyróżniać się od wyrobów tzw. partaczy – rękodzielników niezrzeszonych w cechu. Dawne cechy miały prawo wyłączności na danym terenie, co oznaczało, że tylko ich członkowie mogli wykonywać wskazany zawód na określonym obszarze. Taki zapis widnieje również w ostrowieckim dokumencie. Nowy majster lub przybyły z innych stron, nie mógł na ziemi należącej do księżnej uprawiać swojego rzemiosła do czasu, aż nie zgłosił tego faktu cechmistrzowi danego cechu. Przywilej określał również jakie ”wstępne” powinien uiścić kandydat do ostrowieckiego cechu, a były to: beczka piwa, dwa funty wosku oraz jeden złoty. Ponadto dokument regulował sprawy szkoleń, wyzwoleń czeladników, wsparcia wdów, organizacji pogrzebów, sprawowania opieki nad chorymi, a także kwestie związane z życiem religijnym. Udział w mszach i pogrzebach cechowych był obowiązkowy, a kto je opuszczał miał ponosić konsekwencje. Wymienia się tu karę grzywny oraz „wosku”, czyli dostarczenia świec na rzecz kościoła. Najsurowszą karą było więzienie.
Co ciekawe, dokument ten wspomina również o cechowych kawalerach: „Brat wypłatny nieożeniony ma wolność sobie robić Rzemiosło do Roku y Niedziel sześciu za którą wolność ma dać do Cechu wódki pułgarca, piwa pułbeczki Złotych dziesięć do skrzynki a ieżliby się w Roku nie ożenił tedy ma tak płacić corocznie”. Wynika z tego, że dodatkowym obciążeniem bractwo próbowało zachęcić młodych do ożenku, a znane nam tzw. „bykowe” miało swój odpowiednik w cechowym przywileju księżnej Sanguszkowej z XVIII wieku.
Opracowanie: Agnieszka Barańska
