XVI-wieczni chłopi podczas prac gospodarskich (wg P. Crescentyn, „O pomnożeniu y rozkrzewieniu wszelakich pożytków ksiąg dwoienaście”, Kraków 1571; źródło: polona.pl, domena publiczna)
Początki Ostrowca pełne są niejasności, głównie ze względu za szczupłość zachowanych źródeł, a zwłaszcza brak najważniejszego z nich – dokumentu potwierdzającego prawną lokację miasta. Pewne jest natomiast, że lokacja przestrzenna rozpoczęła się w roku 1597, kiedy to Jakub Gawroński, właściciel wsi Ostrów, ściągnął osadników i począł karczować las oraz tyczyć place i ulice nowego miasta na wysokim, lewym brzegu Kamiennej. Ze względu na spory własnościowe, w tym samym roku sprawa trafiła przed oblicze sądu, któremu zawdzięczamy pierwszą wzmiankę o Ostrowcu. Druga również pochodzi z akt sądowych. W 1598 roku szlachcic Mikołaj Błaszyński domagał się wydania poddanego, niejakiego Kacpra, zagrodnika z Malczewa (dziś to część Radomia), który zbiegł do nowo lokowanego „miasta Ostrów lub Ostrowiec, które i Tarnowcem jest nazywane”.

Wbrew powszechnej opinii, chłopi byli niezwykle mobilną grupą. Wędrowali na targi i jarmarki do miast i ościennych dóbr, wozili pańskie towary na handel, pracowali jako woźnice, tragarze, flisacy, gońcy i posłańcy, a nawet pielgrzymowali. Jednym z przejawów owej mobilności było zbiegostwo – zjawisko, które w XVI-XVIII wieku miało charakter nagminny i masowy. Przyczyny ucieczek chłopów z macierzystych dóbr były różne, a przemoc i ucisk ze strony dziedzica to tylko jedna z nich. Równie często decydowano się na ucieczkę ze względu na konflikty w obrębie wiejskiej wspólnoty lub rodziny, uniknięcie poboru do wojska lub kary za przestępstwo, niespłacone długi czy na skutek różnych klęsk elementarnych. Zdarzały się nawet ucieczki z pobudek sercowych. Częstym celem zbiegłych chłopów były miasta, gdzie stosunkowo łatwo było wtopić się w tłum, zdobyć pracę i z czasem stać się członkiem miejskiej społeczności.


Nie wiemy jakie pobudki kierowały naszym Kacprem. Jako zagrodnik nie stał najniżej w wiejskiej hierarchii, posiadał bowiem własną zagrodę i kawałek ziemi. Z jakiegoś jednak powodu zdecydował się na ucieczkę do miasta i zapewne nie działał „w ciemno”; raczej znał tu kogoś, kto mu to ułatwił i przyjął pod swój dach. Nie wiemy też jak potoczyły się jego dalsze losy. Czy wydano go Błaszyńskiemu, czy też został i zaczął nowe życie w Ostrowcu? Jakby nie zakończyła się jego historia, wszystko wskazuje na to, że zagrodnik Kacper był pierwszym znanym z imienia „szeregowym” mieszkańcem naszego miasta.
Opracowanie: Kamil Kaptur
